Zachowanie

„Wolny” czy domowy, czyli czy kot musi polować?

Koty towarzyszą ludziom od ponad 6500 lat, jednak dopiero niedawno zaczęły stawać się zwierzętami stricte domowymi. Ta zmiana została w dużej mierze wymuszona przez warunki środowiskowe, w których przyszło żyć współczesnemu kotu. Czy jednak taki w pełni domowy kot może być szczęśliwy? Przekonajcie się sami…

Koty chadzają własnymi drogami

Kto z nas tego nie słyszał? To jeden z najbardziej powiązanych z kotem zwrotów, używany jako synonim kogoś, kto samodzielnie podejmuje decyzje o tym, co robi ze swoim życiem. Faktycznie, u kota kwestia samodecydowania o sobie to bardzo ważny element, ściśle powiązany z dobrostanem. Gdy odbieramy temu zwierzęciu samodzielność w wyborach lub jeśli skazujemy go na życie w warunkach, które nie są dla niego odpowiednie (myślę tutaj o elementach takich jak: brak swobodnego dostępu do kluczowych zasobów, niemożność realizowania zachowań instynktownych oraz potrzeb gatunkowych), wówczas prowadzi to zazwyczaj do pogorszenia jego samopoczucia – tak psychicznego, jak i fizycznego.

O realizację kocich potrzeb w warunkach domowych musi dbać opiekun.

Na szczęście, koty to jednocześnie zwierzęta mocno elastyczne. Występujący u nich syndrom udomowienia spowodował, że potrafią budować silne więzi emocjonalne ze „swoimi” ludźmi, które w wielu przypadkach są równie mocne, co relacje rodzinne wewnątrz kociej grupy społecznej. Ostatnie badania pokazują, że intensywność tych odczuć dorównuje nawet relacji na linii matka-dziecko! Co za tym idzie, koty udomowione, odczuwając przyjemność i komfort z tytułu dzielenia świata z ludźmi, zgadzają się na wiele „ludzkich” rozwiązań: potrafią zaakceptować takie elementy codzienności jak kuweta, drapaki, spożywanie „nie-żywego” pokarmu czy też przestawienie się na bardziej „ludzki” rytm dnia.

 Oczywiście każdy z tych elementów musi być właściwie doglądany przez człowieka: kuweta musi być duża, czysta i wypełniona odpowiednim dla kota podłożem, drapaki muszą mieć odpowiedni rozmiar, konstrukcję i lokalizację, pożywienie musi spełniać kocie zapotrzebowania biologiczne, a rytm dnia powinien być możliwie stały i uwzględniający interakcję ze społecznym kotem. To, jak bardzo zwierzęta przyzwyczajają się do nas i naszych zachowań, potrafi być dla niejednego kociarza sporym zaskoczeniem.

Koty, które domagają się pieszczot, zabaw czy uwagi od swoich ludzkich towarzyszy, najczęściej faktycznie CHCĄ być kotami domowymi. Nie oznacza to jednak, że nie muszą realizować swoich naturalnych, zwierzęcych instynktów.

Kot jako łowca i mięsożerca

Jedną z najbardziej pierwotnych i silnych potrzeb kota jest potrzeba polowania. Wbrew temu co wydają się uważać niektórzy ludzie, nie ma to nic wspólnego z agresją – polowanie to zachowanie nastawione na pokrycie fizjologicznego zapotrzebowania na pokarm, podczas gdy agresja ma zawsze podłoże emocjonalne. Kot nie nienawidzi swojej ofiary. Zabija ją, by przeżyć. Ale także dla ćwiczenia swoich umiejętności, dla rozrywki, dla „sportu”. U kotów nie nastąpił bowiem proces, który miał miejsce u psów, polegający na skróceniu łańcucha łowieckiego (co jest jednym z wielu elementów pozwalających na odróżnienie psa domowego od dzikiego psowatego czy też po prostu wilka). W związku z tym zwierzęta te nadal posiadają zdolność do skutecznego zabijania i zjadania swoich ofiar. Świadomość tych kwestii jest kluczowa w opiece nad kotem, który pozornie miękki, puszysty i delikatny, pozostaje drapieżnikiem. 

Podobnie jak przemianom nie uległy kocie potrzeby łowieckie, tak samo nie ewoluował koci przewód pokarmowy. Cała anatomia i fizjologia trawienia kota domowego odpowiada ściśle budowie i funkcjom charakterystycznym dla dzikiego kota pustynnego, wywodzącego się m.in. z obszarów Afryki. Co za tym idzie – tak samo wyglądają kocie potrzeby dietetyczne: mamy tu więc do czynienia ze zwierzęciem neofilnym (szeroki repertuar ofiar), surojadem (wszystkie tkanki zwierzęce są zjadane w formie świeżej i surowej, zaraz po upolowaniu) wykazującym ogromne zapotrzebowanie na białka i tłuszcze odzwierzęce, ze zredukowanym poczuciem pragnienia i marginalnym udziałem roślin w posiłkach. Aby spełnić te zapotrzebowania, kot w naturze powtarza w kółko tę samą czynność – poluje.

Wypuszczać czy nie wypuszczać?

To pytanie zawiera w sobie dwie opcje, ale tylko jedna odpowiedź jest prawidłowa i brzmi ona: absolutnie nie wypuszczać domowego kota! Żeby była jasność – jako specjalistka pracująca od ponad 15 lat z kocią psychiką doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że istnieją na świecie koty, które nie będą dobrze czuły się w domu i one muszą pozostać zwierzętami środowiskowymi.

Takie koty wyłapuje się, kastruje i po wygojeniu zwraca do ich otoczenia, gdzie funkcjonują na styku światów: kociego i ludzkiego. Często chętne korzystają przy tym z dokarmiania, nie mają jednak społecznej potrzeby nawiązywania kontaktów z człowiekiem, a w jego bezpośredniej bliskości czują się źle. Zmuszanie takiego kota do życia z nami w domu jest więc formą psychicznego znęcania się, która wywołuje chroniczny stres i prowadzi do bardzo poważnych komplikacji. 

Jeśli jednak mówimy o kocie domowym, właściwie zsocjalizowanym, który z obcowania z człowiekiem czerpie radość, to miejscem dla niego jest dom. Wypuszczanie takiego zwierzęcia bez nadzoru jest świadomym wystawianiem go na dziesiątki niebezpieczeństw, a im bardziej kot jest ufny, tym liczba zagrożeń rośnie. Zwierzę może więc zostać bardzo łatwo skrzywdzone przez obcych ludzi (o czym przecież stale donoszą media społecznościowe oraz prasa), może stać się obiektem zemsty niezadowolonego sąsiada, któremu przeszkadza, że kot zrobił sobie kuwetę na jego grządce truskawek, może dojść do otrucia (celowego lub przypadkowego – mitem jest bowiem to, że kot „wyczuwa” zatrutą mysz i rezygnuje z jej upolowania i zjedzenia), postrzelenia (co roku setki kotów w Polsce otrzymuje postrzały z wiatrówek i innych rodzajów broni), potrącenia przez samochody, ataku ze strony innych zwierząt (psów, ale też lisów czy ptaków drapieżnych) oraz do wielu innych wypadków, których konsekwencją może być poważny uraz, trwałe kalectwo, a nawet śmierć. Czy taki kot jest „szczęśliwy”? W mojej ocenie są to sytuacje bardzo dalekie od szczęścia… 

Z drugiej strony, kot sam w sobie również jest ogromnym zagrożeniem dla lokalnych ekosystemów. Jako skuteczny drapieżnik, będący jednocześnie dla naszych terenów gatunkiem inwazyjnym, sieje on ogromne spustoszenia wśród rodzimych gatunków, na swoje ofiary wybierając m.in. zwierzęta objęte w Polsce ochroną ścisłą. Jak wskazują dane liczbowe opublikowane na początku 2019 roku w magazynie Global Ecology and Conservation, kot z jednego gospodarstwa domowego położonego na tzw. terenach wiejskich, rocznie przynosi swojemu opiekunowi ok. 20 ofiar (ok. 16 ssaków i ok. 3 ptaki), podczas gdy w tym samym czasie zjada ok. 250 ofiar (ok. 200 ssaków i ponad 45 ptaków).

Mnożąc to przez liczbę gospodarstw wiejskich (2,9 mln) i średnią statystyczną ilość zamieszkujących je kotów (0,89 kota na gospodarstwo) okazuje się, że polskie koty wiejskie rocznie eksterminują ponad 580 mln ssaków i ponad 135 mln ptaków!

Takiego wpływu na przyrodę nie da się nie zauważyć. 

Spełnianie kocich potrzeb w warunkach domowych

Jak więc spełniać kocie potrzeby łowieckie w warunkach domowych tak, aby zgodnie z przysłowiem „wilk był syty i owca cała”? Jest na to kilka prostych sposobów, które warto wdrożyć, aby podnieść komfort w dzieleniu domu z kocim przyjacielem. Zaliczamy do nich m.in.:

  • kanalizowanie instynktów łowieckich – jeśli nie zadbasz o to, by Twój kot miał możliwość polowania w warunkach domowych, najprawdopodobniej on zadba o to sam, wyskakując znienacka na Twoją stopę czy dłoń lub lądując Ci na plecach. Pamiętaj, że polowanie to dla kota cały rytuał, składający się z konkretnych czynności następujących jedna po drugiej. Rozpoczyna go namierzanie ofiary i skradanie się, a kończy pochwycenie, rozszarpanie i ZJEDZENIE tego, co się upolowało. Dopiero wtedy kot czuje się zwycięzcą, a jego mózg jest usatysfakcjonowany. Dlatego dbaj o to, by kot realnie wygrywał w tych zabawach i otrzymywał „nagrodę”. Inaczej poziom frustracji będzie niebezpiecznie rosnąć. 
  • zabawę w naturalnych porach aktywności kota – to bardzo ważne, by na zabawy przeznaczać te pory dnia, w których kot jest aktywny i nie zaburzać jego naturalnego rytmu dobowego. Najczęściej dobrym czasem jest wieczór, gdy wiele zwierząt aktywizuje się w naturalnej porze polowania. Jeśli w tym czasie pobawisz się z kotem, nie tylko zapewnisz mu realizację potrzeb i wspomożesz metabolizm, ale też zwiększysz szansę na spokojną noc.
  • odpowiednie rodzaje zabawek – przede wszystkim chodzi tu o zabawki dystansowe, które kot może bezpiecznie chwytać zębami i pazurami. Możesz też użyć rzucanych zdrowych przysmaków, które zwierzak będzie zjadał po zakończonej sukcesem pogoni.
  • uszanowanie kociej potrzeby dystansu – jeśli kot w danym momencie nie chce się bawić, nie zmuszaj go do tego. Może akurat ma ochotę na drzemkę, jest nie w humorze lub jest zmęczony i chce odpocząć. Jeśli jednak kot przez dłuższy czas nie wykazuje zainteresowania interakcją, może to oznaczać, że znudził się tym, co mu proponujesz i pora pomyśleć o innej formie zabawy.
  • zdrową dietę, właściwą dla kociego organizmu – dobra dieta to podstawa, nie tylko jeśli chodzi  stan zdrowia, ale także o dobrą kondycję psychiczną. Pamiętaj, by karmić swojego kota zgodnie z jego naturalnymi potrzebami: mokrą, wysokomięsną karmą bez udziału zbóż, roślin strączkowych, tłuszczów roślinnych oraz mleka i jego pochodnych. Wybieraj karmy o czytelnym składzie (unikaj elementów zaczynających się od „produkty uboczne pochodzenia…”) i zawartości węglowodanów poniżej 5% w mokrej masie oraz z ilością tauryny minimum 1500mg/kg produktu. Uwierz, że Twój mały drapieżnik będzie Ci wdzięczny.

Podsumowanie

Zapomnij o kocie, jako o zwierzęciu samowystarczalnym, któremu trzeba tylko posprzątać kuwetę i nałożyć jedzenie do miski. Koty to gatunek, który ma niesamowicie rozwinięte potrzeby społeczne, bogaty język komunikacji i dużą chęć wchodzenia w interakcję. Oczywiście zdarzają się także stroniące od kontaktu wyjątki, jednak one tylko potwierdzają regułę, która mówi o tym, że kot domowy, oswojony, towarzyski potrzebuje stymulacji zarówno fizycznej, jak i psychicznej. Jeżeli więc pragniesz zwierzęcia, które nie wymaga od Ciebie nakładu pracy, stanowiąc jednocześnie piękną ozdobę mieszkania – kup koci posążek. Jeśli jednak marzysz o cudownym, emocjonalnie oddanym przyjacielu, który będzie wyczuwał twój nastrój lepiej niż Ty sam – kot to doskonały wybór. Pamiętaj tylko, że aby otrzymać jego przyjaźń, musisz najpierw dać coś od siebie.


Behawiorystka Małgorzata Biegańska-Hendryk
technik weterynarii, dyplomowana behawiorystka zwierząt towarzyszących i zoodietetyczka kotów. Właścicielka marki kocibehawioryzm.pl, od lat pracująca nad poprawą relacji między kotami a ludźmi. Autorka książek i projektów edukacyjnych, twórczyni autorskiego kierunku studiów podyplomowych: "Behawiorystka zwierząt towarzyszących - koty". Prywatnie opiekunka 4 futer: Stefana, Buni, Kiwi i Opka.

Podobne artykuły