Zachowanie

„Dokocenie” – trudniejsze niż się wydaje?

Wprowadzenie nowego kota do domu, w którym jest już chociażby jedno zwierzę nie jest wcale tak łatwe, jak mogłoby się wydawać. Musimy pamiętać, że mamy do czynienia ze zwierzętami, które mają nie tylko określone kompetencje społeczne, ale i preferencje osobnicze, dlatego nie wszystkie koty „dogadają się” ze sobą. Na co zwrócić uwagę przy doborze kotów?  Jakie są możliwe scenariusze „dokocenia”? Czy zawsze udaje się wprowadzić nowego kota do domu? Czy na pewno kot-rezydent potrzebuje towarzystwa? Kiedy zrezygnować? W tym artykule postaram się rozwiać wszelkie Wasze wątpliwości.

fot. Ewa Leśniewska

Jak dobrać koty? 

Dobrze znanego wszystkim powiedzenia, że przeciwieństwa się przyciągają, z całą pewnością nie można odnieść do kotów. Jest bowiem zupełnie odwrotnie – im więcej wspólnych cech mają koty, które chcemy połączyć, tym większa szansa na udane „dokocenie” i tym samym, stworzenie przez koty grupy społecznej, w której będą realizowały swoje potrzeby. 

Chcąc uniknąć problemu ze złym dopasowaniem kotów, warto, wybierając towarzysza dla kota-rezydenta, wziąć pod uwagę te czynniki, które jesteśmy w stanie ocenić. Zatem z całą pewnością warto zwrócić uwagę na wiek, płeć, temperament oraz doświadczenie i kompetencje społeczne wszystkich kotów, które będą łączone. Im więcej kocich rezydentów, tym wybór kota na „dokocenie” jest trudniejszy.

Zasadniczo, łatwiej jest przyłączyć do starszego kota-rezydenta, kota od niego młodszego lub starszego, niż w podobnym wieku. Nie należy jednak kota-rezydenta o spokojnym usposobieniu łączyć z kociakiem, bądź kotem bardzo żywiołowym, gdyż może to powodować u niego frustrację.

W przypadku płci nie ma już takiej jednoznaczności. Choć często można się spotkać z poglądem, że kot płci przeciwnej ma szansę zostać łatwiej zaakceptowany. Jednak po pierwsze, brak jest badań, które potwierdziłyby tę tezę, po drugie zaś, wśród zwierząt kastrowanych płeć nie odgrywa aż tak istotnej roli. 

Kwestię płci można więc uznać za drugorzędną. Natomiast kwestia temperamentu, jest bardzo ważnym aspektem, który z całą pewnością należy brać pod uwagę przy „dokoceniu”. Kluczowe jest, aby pod względem temperamentu, koty były do siebie jak najbardziej podobne. Jeśli więc mamy kota spokojnego – szukamy dla niego spokojnego towarzysza. Gdy zaś mieszkamy z kocim wulkanem energii – poszukujemy kota równie żywiołowego.

Odpowiednie dobranie towarzystwa dla kota-rezydenta wymaga przede wszystkim analizy jego temperamentu i kompetencji społecznych, w zestawieniu z cechami kota, którego dopiero zamierzamy przyjąć pod swój dach. Wnikliwa analiza i zaangażowanie na samym początku, pozwoli uniknąć kłopotów, na które jesteśmy narażeni, wprowadzając nowego kota bez świadomości możliwych konsekwencji. Trzeba jednak pamiętać, że nawet takie przygotowanie nie musi być gwarancją sukcesu.

Przyjaźń, pokój, a może wojna? 

Wprowadzając nowego kota do domu, powinniśmy liczyć się z trzema możliwymi scenariuszami, których skutki są zupełnie odmienne. Zatem należy mieć świadomość, że „dokocenie” może przyjąć jeden ze scenariuszy: 

1. koty polubią się; 

2. nie będzie wielkiej przyjaźni, ale będzie pokojowo; 

3. otwarta wojna.

Najbardziej optymistyczny przebieg wprowadzania kolejnego kota do domu zakłada, że koty polubią się i stworzą grupę społeczną. Takie „dokocenie” sprawia, że zarówno kot-rezydent, jak i nowy kot odnoszą korzyści płynące z takiego współżycia. Niestety, nie zawsze się tak dzieje. Kolejny ze scenariuszy, jest mniej optymistyczny, jednak nie przynosi szkody żadnemu z kotów – można go określić neutralnym. W tym przypadku koty nie zapałają do siebie taką sympatią, aby stworzyć grupę społeczną, jednak ich współżycie będzie przebiegało w taki sposób, że podzielą się dostępnym terytorium i zasobami tak, aby jednocześnie unikać konfliktów i realizować swoje potrzeby. Takie koty nie odnoszą większych korzyści ze swojego współżycia, jednak żadnemu nie dzieje się krzywda. Dwie powyższe ewentualności są scenariuszami, które jako opiekunowie musimy zrozumieć i zaakceptować. 

Istnieje jednak, jeszcze trzecia możliwość – koty nie nawiążą nawet neutralnych relacji. W takiej sytuacji, koty pozostaną w konflikcie, który może przybrać różne formy, nie zawsze zauważalne dla opiekuna. Niezależnie jak duża będzie eskalacja konfliktu, sytuacja napięcia pomiędzy kotami, utrzymująca się dłuższy czas, powoduje przewlekły stres, co w konsekwencji prowadzi do obniżenia dobrostanu obu kotów, a nawet do problemów zdrowotnych. Choć trudno wpłynąć na koty, aby zapałały do siebie większą sympatią, w sytuacji jawnego konfliktu nie można godzić się na agresję pomiędzy kotami. W takiej sytuacji należy zwrócić się o pomoc do behawiorysty, który podejmie próbę zneutralizowania kociego konfliktu. Trzeba mieć jednak na uwadze, że nie zawsze uda się załagodzić problem i choć w minimalnym stopniu zbudować porozumienie między kotami. Zdarza się, że dla dobra kotów, zachodzi konieczność ich rozdzielenia. 

Czy mój kot potrzebuje towarzystwa?

Poza szeregiem czynników, które mogą pozytywnie wpłynąć na przebieg procesu „dokocenia” należy zadać sobie jedno zasadnicze pytanie. Czy mój kot w ogóle potrzebuje towarzystwa? Czy kolejny kot ubogaci życie pierwszego? Zazwyczaj zakładamy, że tak, niestety nie zawsze słusznie.

Istnieją bowiem koty i sytuacje, które powinny wykluczyć zamiar „dokocenia”. Oto kilka przykładów.  

Koci jedynak, który od zawsze żył samotnie i przez lata nauczył się żyć jako jedyne zwierzę w domu nawiązując relacje z domownikami, najprawdopodobniej nie potrzebuje do pełni szczęścia kociego towarzysza. W takim przypadku nie należy wprowadzać kolejnego kota „dla rozrywki” bądź pod pretekstem, że temu pierwszemu się nudzi. Kot, który przez lata żyje samotnie, zostanie zmuszony do zmiany swoich rytuałów, podziału zasobów i terytorium, co niekoniecznie będzie przebiegało bezproblemowo. 

Można wyróżnić jeszcze jedną grupę kocich jedynaków – koty, które niezależnie od wieku najlepiej czują się w swoim towarzystwie, bądź niechętnie dzielą zasoby i terytorium. Takie koty będą nieszczęśliwe w kocim towarzystwie, czego wyrazem będzie otwarty konflikt z drugim kotem, bądź inne anormalne zachowania (np. pozakuwetowa urynacja). 

Czy kot, który domaga się ciągłej uwagi, przez co zbudował z opiekunem silną więź potrzebuje kociego towarzystwa? Otóż nie zawsze, choć często wydaje nam się, że łatwo zastąpimy kotu naszą obecność drugim kotem. Musimy pamiętać, że wyjątkowa więź tworzy się tylko pomiędzy  konkretnymi osobnikami, np. opiekunem i kotem rezydentem.  Kot może taką relację zbudować także z psem, bądź innym kotem. Jednak warto podkreślić, że nowy kot nie zastąpi tego konkretnego człowieka, czy kota, z którym koci rezydent wytworzył silną więź emocjonalną. Podobnie jest w sytuacji, w której umiera jeden z kotów, które były ze sobą zżyte – nie zawsze, nowy kot będzie wymarzonym przyjacielem dla kota, który jest w żałobie po swoim towarzyszu. 

Istnieje jeszcze jedna kategoria kotów, w stosunku do których ewentualne „dokocenie” trzeba bardzo dobrze przemyśleć, a dotyczy kotów, które doznały krzywdy od innych przedstawicieli swojego gatunku. Silne negatywne przeżycia mogą stanąć na przeszkodzie w nawiązaniu prawidłowych relacji z innym kotem, niezależnie od czasu, jaki od nich upłynął.

Z całą pewnością nie są to wszystkie sytuacje, w których do procesu „dokocenia” należy podejść ze szczególną ostrożnością, jednak jest to grupa z którą, w swojej pracy, spotykam się najczęściej.

Analiza i skrupulatny dobór kota

Pamiętajmy, że proces dołączania do rezydenta/rezydentów kolejnego kota, powinien być dogłębnie przeanalizowany, a decyzja podjęta w sposób racjonalny z myślą o zwierzętach, które już są pod naszą opieką. Jeżeli tylko mamy na to wpływ, w przypadku adopcji, bądź zakupu kota z hodowli, postarajmy się o dobór kota, którego cechy dają największą szansę na sukces „dokocenia”. Jeżeli pojawiają się wątpliwości, poprośmy o pomoc osoby bardziej doświadczone – hodowcę, osoby z fundacji, z której adoptujemy kota lub kociego behawiorystę. W sytuacjach, gdy nie możemy  zweryfikować wszystkich cech osobniczych danego kota, na przykład przygarniając go z ulicy, zadbajmy o prawidłowy przebieg procesu socjalizacji, który z pewnością zwiększy szanse na udane „dokocenie”. Musimy pamiętać, że nawet wnikliwa analiza i skrupulatny dobór kota na „dokocenie” nie daje gwarancji na 100% sukces.


Patrycja Zawadzka
Behawiorystka zwierząt, specjalizująca się w terapii kotów, certyfikowany petsitter i psycholog zwierząt. Ukończyła Studium Psychologii Zwierząt w Interdyscyplinarnym Centrum Badań Zachowania się Zwierząt i Ludzi. Pomysłodawczyni i założycielka w 100% polskiej marki z artykułami dla kotów i kociarzy THE MISS CAT. Angażuje się w pomoc kotom bezdomnym i potrzebującym, również jako dom tymczasowy. Prywatnie opiekunka dwóch adoptowanych kocic: Cleo - ze Schroniska na Paluchu i Kizzy - z warszawskiej lecznicy.

Podobne artykuły