ŻywienieKsiążkiWywiady

Żywienie kotów – fakty i mity

Żywienie to temat niezwykły. Z początku wydaje się prosty – przecież każdy potrafi nakarmić swojego kota! Jednak gdy przyjrzymy się mu bliżej, zauważymy wiele dziwnych, a czasem szkodliwych mitów – czasem powtarzanych przez nieświadomych opiekunów, czasem wykreowanych przez marketing produktów, których koty wcale nie powinny spożywać – z najbardziej znanymi mitami, dotyczącymi kociego jedzenia, rozprawia się Agnieszka Cholewiak-Góralczyk, zoodietetyczka i autorka książki „Nie dla psa (i kota) kiełbasa, czyli jak zdrowo karmić swojego zwierzaka”.

Małgorzata Wróbel: Zacznijmy od stwierdzenia, które często można usłyszeć od znajomych kociarzy: „mój kot jest gruby, bo po prostu lubi jeść”.

Agnieszka Cholewiak-Góralczyk: Niestety faktem jest, że większość kotów w Polsce ma nadwagę. Powodem takiego stanu rzeczy są najczęściej opiekunowie, którzy przekarmiają swoje zwierzęta. Mało kto liczy zapotrzebowanie energetyczne swoich kotów, które najczęściej są karmione w tzw. „wolnym dostępie do pokarmu”, czyli jedzenie jest dostępne w misce przez cały czas, a gdy się kończy, opiekun nie zastanawia się nad tym, ile kot już dziś zjadł, tylko dosypuje kolejną porcję. Dodatkowo taki system dotyczy zazwyczaj suchej karmy, która jest bardzo skoncentrowanym źródłem energii. Stąd biorą się tak grube koty.

M.W.: Czyli lepiej byłoby podawać kotu posiłki o stałych porach?

A.Ch.-G.: Tak, trzeba mieć tylko na uwadze, że koty w naturalny sposób jedzą często, ale małymi porcjami. Taki system może wydawać się nieco kłopotliwy dla opiekunów. Moją propozycją jest rozbicie dziennej porcji karmy na cztery posiłki – pierwszy podajemy rano, zaraz po wstaniu z łóżka, drugi przed samym wyjściem do pracy (wtedy kot może sobie dojadać powoli, gdy nie ma nas w domu), kolejny posiłek podajemy zaraz po naszym powrocie, a ostatni już wieczorem, w ramach kolacji. Innym rozwiązaniem są miski z timerem, do których wkładamy pokarm, a one otwierają się automatycznie o konkretnych, zakodowanych przez nas godzinach.

Dzielenie się ze zwierzęciem naszym pokarmem nie powinno mieć miejsca. Po pierwsze, może to prowadzić do odrzucania przez kota włąsnego pokarmu. Po drugie, ludzkie jedzenie nie jest przystosowane dla zwierząt.

M.W.: A przysmaczki z ludzkiego talerza odpadają?

A.Ch.-G.: Dzielenie się ze zwierzęciem naszym pokarmem nie powinno mieć miejsca. Po pierwsze, może to prowadzić do odrzucania przez kota swojego własnego pokarmu. Po drugie, ludzkie jedzenie nie jest przystosowane dla zwierząt – najczęściej zawiera mnóstwo przypraw i konserwantów, których żaden kot nie powinien spożywać. Jeśli przygotowujemy dla siebie posiłek mięsny, to możemy podzielić się z kotem odrobiną surowego mięsa w ramach przysmaku (jeszcze zanim mięso zostanie przyprawione lub poddane jakiejkolwiek obróbce!). Natomiast generalnie ludzkie jedzenie powinno zostać na ludzkim talerzu. Co jeśli kot prosi? Odmawiamy! Rozumiem, że dla niektórych osób może to okazać się bardzo trudne – na takie okoliczności polecam mieć pod ręką kocie przysmaki dobrej jakości. Można zaproponować kotu w zamian taki przysmak i w ten sposób uczyć go, że nasze jedzenie nie jest dla niego. Jest to oczywiście ciężka, żmudna praca, która w dużej mierze zależy od tego, jak mocno kot był przyzwyczajony do tzw. „żebrania” i jak silnie ten problem się rozrósł.

M.W.: I nigdy nie możemy dać się zwieść kocim prośbom?

A.Ch.-G.: Najlepiej trzymać się zasady odmawiania ludzkiego jedzenia konsekwentnie, od kiedy tylko mruczek z nami zamieszkał – w ten sposób unikamy tego problemu. Jeśli jednak mówimy o kocie, który ma jedzenie w misce, ale odmawia jego spożycia, prosząc o coś innego, musimy spróbować znaleźć przyczynę tego zachowania. To może być kwestia nieodpowiedniego pokarmu, sprawdzenia czy jedzenie na pewno jest świeże, a może zmieniliśmy właśnie smak karmy, a kot po prostu go nie lubi? Warto też zastanowić się, czy na pewno karmimy naszego zwierzaka wystarczająco często – bo domaganie się jedzenia może być oznaką zwyczajnego głodu. Na każdy przypadek trzeba spojrzeć indywidualnie.

M.W.: Dotykamy tu tematu „wybredności” kota…

A.Ch.-G.: Temat rzeka, niezwykle często omawiany w gabinecie. Opiekunowie skarżą się, że ich koty nie chcą jeść lub jedzą tylko karmę, która nie jest dla nich zdrowa. Prawdą jest, że koty charakteryzują się tzw. „neofobią”, czyli niezbyt łatwo przekonują się do nowego pokarmu, a wszelkie zmiany powodują, że przestają one czuć się bezpiecznie. Podczas gdy psy najczęściej reagują na zmiany z ciekawością i większym problemem jest w ich przypadku znudzenie jednym rodzajem karmy podawanym przez dłuższy czas, koty wybierają sobie jakąś karmę, a jej zmiana może okazać się procesem trwającym nawet kilka miesięcy. Jeśli kot nie pozna jakiegoś rodzaju pożywienia jako mały kociak, w dorosłości będzie mu trudno nauczyć się, że jest on bezpieczny i nadaje się do spożycia.

M.W.: Powszechne jest chyba bagatelizowanie widocznych problemów układu trawiennego. „To normalne, że koty wymiotują, załatwiają się poza kuwetą, itp.”.

A.Ch.-G.: Istnieje nawet niezbyt eleganckie powiedzenie: „rzygać jak kot”! Nie jest to jednak wcale taka oczywista sprawa. Zdrowe koty odkłaczają się poprzez kał, a wymioty nie powinny zdarzać się częściej niż raz, maksymalnie dwa razy w miesiącu. Jeśli nasz kot wymiotuje częściej, to należy szukać przyczyny – to nie jest normalne! 40% kotów cierpiących na nieswoiste zapalenie jelit właśnie w taki sposób sygnalizuje, że coś jest nie w porządku. A jednak tego typu objawy potrafią być bagatelizowane całymi latami i uzasadniane „kłaczkiem”. Koty są też niestety mistrzami ukrywania objawów chorobowych. Dlatego właśnie tak ważna jest obserwacja – czasem jedna mała zmiana codziennych rytuałów albo utrata apetytu powinny być dla nas sygnałem, że należy poddać kota badaniu. Jeśli kot nie je dłużej niż 24 h, to każdy opiekun powinien zabrać go jak najszybciej do lekarza weterynarii, bo może być to objaw poważnych problemów zdrowotnych.

M.W.: Czas na mocno zmitologizowany temat węglowodanów w diecie!

A.Ch.-G.: Zdrowy kot nie posiada żadnego zapotrzebowania na węglowodany – bardziej szczegółowo na ten temat wypowiadam się w mojej nowej książce „Nie dla psa (i kota) kiełbasa, czyli jak zdrowo karmić swojego zwierzaka”. W przypadku zwierząt chorych, mających problemy z zaparciami, możemy wprowadzić niewielki procent węglowodanów  w diecie, które korzystnie wpłyną na pasaż jelitowy. Przy zaawansowanych stadiach problemów nerkowych również korzystamy z węglowodanów (np. dyni, cukinii, marchwi czy pietruszki) jako źródła energii, ponieważ zmuszeni jesteśmy do ograniczenia poziomu białka – jednak u „początkujących nerkowców” tego typu działania nie są potrzebne. Owoców nie podajemy wcale. Węglowodany nie są dla kota źródłem witamin – te czerpie on wyłącznie z mięsa. Wykorzystujemy je w tych szczególnych przypadkach jedynie jako balast, ułatwiający np. wypróżnianie, lub jako źródło energii, gdy nie możemy zwiększyć już udziału tłuszczu w diecie. Warzywa podaje się kotu wyłącznie w formie gotowanej i rozdrobnionej, aby jak najbardziej rozbić włókna, ułatwiając ich przyswajanie.

M.W.: „Kotek pije mleko” – czy wciąż spotykasz się w gabinecie z opiekunami, którzy podają mleko swoim kotom?

A.Ch.-G.: Na szczęście zdarza się to już coraz rzadziej. Ten mit wziął się chyba przede wszystkim z dziecięcych bajek, z którymi wszyscy dorastaliśmy. „Przyszedł kotek, wypił mleczko…” – to było tak normalne i oczywiste, że nie zastanawialiśmy się nawet nad tym czy to faktycznie odpowiedni dla kota pokarm. Mleko nie jest dla mruczków pełnowartościowym pokarmem, a dodatkowo może wywoływać biegunki. Lepiej zrobić im przyjemność podając kawałek suszonego mięsa – będzie pysznie i zdecydowanie bardziej zdrowo!

Wiem, że często pojawiają się głosy mówiące: „mój kot nie chciał jeść drogich karm, smakują mu tylko tanie karmy marketowe”. Warto pamiętać, że karmy słabej jakości często wzbogacone są o cukier czy sztuczne aromaty.

M.W.: Dieta surowa i WHOLE PREY – czy domowy mruczek w ten sposób zmieni się w agresywnego łowcę?

A.Ch.-G.: Zacznijmy od tego, że model żywienia WHOLE PREY zakłada podawanie kotom całych, surowych tuszek – ale są to zawsze zwierzęta martwe, pochodzące ze sprawdzonego, legalnego źródła. Możemy je więc traktować dokładnie tak, jak kurczaka kupionego w całości. Zabawne, że taki kurczak kupowany do rosołu nikogo nie dziwi, a kontrowersje budzi podawanie myszy kotu, który przecież jest drapieżnikiem i słynie z tego, że na takie gryzonie polował. Taki model żywienia jest bardzo naturalny, niezwykle zdrowy i nie sprawia wcale, że nasz domowy zwierzak zamieni się w bestię. Przecież ludzie po zjedzeniu burgera też nie wybiegają nagle polować na krowy! Kot po prostu chce się najeść i najchętniej spożywa to, co jest dla niego biologicznie odpowiednie – nie zastanawia się nad faktem, skąd to pożywienie się wzięło.

M.W.: Karmy tzw. marketowe – czy na pewno zawsze złe?

A.Ch.-G.: Dzięki rosnącej świadomości opiekunów rynek powoli się zmienia. Ludzie coraz częściej poszukują karm dobrej jakości, czytają etykiety, interesują się składem pokarmu, który podają swoim zwierzętom. Jednocześnie wielu opiekunów chciałoby, aby dobra karma była łatwo dostępna i nie wymagała przeszukiwania internetowych, niszowych sklepów. Bardzo cieszy fakt, że markety zaczynają reagować na te zmiany. Pojawia się coraz więcej karm marketowych o przyzwoitym składzie, które można podawać kotu bez obaw.

Wiem, że często pojawiają się głosy mówiące: „mój kot nie chciał jeść drogich karm, smakują mu tylko tanie karmy marketowe”. Warto pamiętać, że karmy słabej jakości często wzbogacone są o cukier czy sztuczne aromaty. Mielonki o naturalnym składzie nie posiadają tego typu dodatków, dlatego mogą z początku mniej smakować przyzwyczajonemu do nich kotu. To trochę tak, jakby zapytać dziecko czy wolałoby zjeść znów fastfood, czy zdrowy obiad u babci – większość wybierze jednak to pierwsze. Przestawiając kota na zdrowsze posiłki musimy go najpierw nauczyć, że te nowe produkty w ogóle są jedzeniem, a później przekonać, że zdrowe produkty są smaczniejsze. To nie jest proste zadanie, ale naprawdę warto tę pracę odrobić – dla zdrowia i długiego życia naszych zwierząt!

Zaciekawił Cię ten wywiad? Więcej materiałów i wiedzy od Agnieszki Cholewiak – Góralczyk: przeczytasz tu…

Zobacz FRAGMENT KSIĄŻKI „Nie dla psa (i kota) kiełbasa, czyli jak zdrowo karmić swojego zwierzaka”.


Podobne artykuły