HistoriaRasy

Kot wszelkiej pomyślności. Historia koratów

Korat – jedna z najstarszych ras kotów na świecie, w swej rodzimej Tajlandii od wieków hodowana i opisywana w poematach. Rasa praktycznie niezmieniona przez hodowców, obdarzona srebrzystoniebieskim futrem, które migocze w trakcie eleganckiego chodu. Symbol szczęścia i pośrednik przekazujący prośby o deszcz. Na Zachodzie do dziś rzadki, niemal elitarny, korat jest wciąż oczkiem w głowie tajskich kociarzy.

Jeden [z kotów] czystej barwy kwiatów trawy lao, jego futro białawe wymieszane z czernią;

Ten, kto go znajdzie, niech spieszy otoczyć go opieką, jako że kot ten szczęście przynosi;

Kobiety i mężczyźni, wszędzie, rozpieszczać go będą, jako że kot ten ma urok;

I kotki, i kocury, wszystkie będą uwielbiane przez ludzi1.

Tajlandia – kraina kotów

Za państwa, w których powstała współczesna felinologia – programy hodowlane, wzorce, wystawy kotów rasowych – uważa się powszechnie Wielką Brytanię i Stany Zjednoczone. I jest to prawda, choć dobrze wiedzieć, że jest jeszcze jeden kraj, który – na długo przed Zachodem! – ustanowił swoje wzorce i pielęgnował rasy, które uznano za unikalne.

Tajlandia, bo o niej mowa, to ojczyzna wielu ras kotów, kraj miłośników tych zwierząt, a także miejsce powstania niezwykłej księgi – „Tamra Maew” („Traktatu o kotach”), zawierającej wierszowane opisy kotów należących do ras „pomyślnych” i „niepomyślnych” (tych jest niewiele), a przy okazji także rozmaite wskazówki dotyczące właściwej nad nimi opieki.

Na ilustracjach zdobiących księgę potrafimy do dziś rozpoznać typowe dla Tajlandii rasy, w tym kota syjamskiego czy właśnie korata. Wiersze zebrane w „Tamra Maew” powstały w epoce Królestwa Ayutthaya (1350–1767), choć manuskrypty, które dotrwały do naszych czasów, datowane są na wiek XIX. Znajdują się dziś w Bibliotece Narodowej w Bangkoku.

„Tamra Maew” to pierwsze źródło, w którym wspomniano o koracie. Rasę opisano dosyć dokładnie. Łatwo można utożsamić kota o szaroniebieskim, muśniętym srebrzystym połyskiem futerku ze zwierzęciem określanym w księdze jako „Dork Lao” lub „Maleht”.

„Dork lao” to tajska nazwa jednego z gatunków trawy pampasowej, której delikatne kwiatostany mają kolor jasnoszary – przypominający faktycznie futerko korata. Trawa ta wykorzystywana jest przez mieszkańców Pimai (w północno-wschodniej Tajlandii) do wyrobu mioteł.

Etymologia słowa „Maleht” jest nieco mniej pewna, choć najprawdopodobniej nazwa ta wywodzi się od sanskryckiego słowa „mala” („kwiat”).

Popularna, zwyczajowa nazwa korata brzmi natomiast „Si-Sawat”. W wielu książkach można przeczytać, że słowo to oznacza „szczęśliwy los”, tymczasem to tłumaczenie mija się z prawdą. Owszem, koraty uznawane są za zwierzęta przynoszące szczęście, ale popularne „Si-Sawat” odnosi się znów do koloru sierści kota. „Si” to właśnie kolor, a „sawat” – roślina gatunku Guilandina bonduc rodząca owoce przypominające nieco kasztany (wyglądają jak miniaturowe jeże). W środku każdego „jeża” znajdują się charakterystyczne jasnoszare nasiona. Twarde, przypominające kamyki, mają różnorakie zastosowania w zależności od regionu – jako materiał na biżuterię, do gier, a nawet w medycynie.

Nazwa, pod którą kot jest znany na całym świecie – „korat” – pochodzi z kolei od zwyczajowego określenia jednej z tajskich prowincji (jej nazwa oficjalna to Nakhon Ratchasima), stolicy tejże prowincji oraz znajdującej się tam równiny. Nazwę tę podobno nadał kotu sam król Rama V (panował w latach 1868–1910) podczas wystawy kotów w Bangkoku (tak, w Tajlandii odbywały się już wówczas – nieregularnie organizowane – wystawy kotów!).

Piękne zwierzę miało przypaść do gustu królowi, a gdy monarcha spytał, cóż to za kot, odpowiedziano mu, że przybył aż z Koratu. Król nadał mu więc nazwę odnoszącą się do miejsca pochodzenia. I faktycznie, do dziś koraty żyją dość licznie w prowincji Nakhon Ratchasima, a w 1996 r. założono tam Korat-Cat Pimai Club, którego głównym celem jest zachowanie tej pięknej rasy stanowiącej dumę narodową Tajlandii.

Kot, który sprowadza szczęście i… deszcz

Korat niewątpliwie należy w tradycji tajskiej do kotów przynoszących szczęście – zacytowane tu fragmenty „Tamra Maew” świadczą o tym dobitnie!

Piękne futro, wspaniały charakter i głowa w kształcie serca z pewnością pomogły mu zdobyć ludzkie serca. Stare wróżby, wykorzystujące do przepowiedni „Tamra Maew”, mówią, że Si-Sawat to „kot milionerów”. Ma przynosić szczęście w interesach, strzec przed chorobami.

W literaturze na temat kocich ras można znaleźć niejednokrotnie wzmiankę o tym, że para koratów była tradycyjnym prezentem ślubnym. Znawca tematu, Martin R. Clutterbuck, nie zaprzecza definitywnie istnieniu takiej tradycji, natomiast podkreśla, że nie odnalazł też żadnych pewnych wzmianek ją potwierdzających. Warto pamiętać, że niejedna legenda związana z tajskimi rasami kotów została stworzona… na Zachodzie, i to co najmniej kilkadziesiąt lat temu – niełatwo więc dziś odróżnić bez zagłębiania się w źródła zwyczaje i opowieści faktycznie z tajskim rodowodem od tych podkoloryzowanych, zapewne w celu podniesienia popularności rasy.

Jest jednak pewien udokumentowany zwyczaj, wręcz ceremonia, związana z koratem, która należy do istotnych elementów tradycji tajskiej. Chodzi o rytuał proszenia kota o deszcz w okresach suszy. Do rytuału wybiera się kotkę rasy korat, gdyż szaroniebieskie futerko przypomina barwą tak upragnione deszczowe chmury. Kot umieszczany jest w klatce lub plecionym koszu i obnoszony podczas procesji po całej wsi od rana aż do wieczora. W tym czasie mieszkańcy wsi grają i śpiewają. Gdy procesja się kończy, kot jest wypuszczany z klatki. Niekiedy rytuał obejmował także spryskiwanie kota wodą przez mieszkańców każdego domu w wiosce.

Dziś ta procesja błagalna jest już bardzo rzadko kultywowana – być może ostała się jeszcze w północno-wschodniej (bardziej suchej) części Tajlandii. Z pewnością jednak jest wciąż żywa w pamięci wielu mieszkańców wiosek – tych starszych i w średnim wieku.

Trudna droga na Zachód

Pierwszą rasą z Tajlandii, która pojawiła się w Europie, był kot syjamski. Wzbudzał co prawda początkowo mieszane uczucia, ale z czasem podbił serca miłośników kotów. Ścieżka korata do sławy była już natomiast najeżona rozmaitymi trudnościami – począwszy od zarzutów, że kot ten jest tylko krzyżówką kota syjamskiego z rosyjskim niebieskim.

Pierwsza wzmianka o „niebieskim kocie syjamskim” w Europie Zachodniej pochodzi w 1896 r. Wówczas to niejaki pan Spearman chciał podczas wystawy w Londynie pokazać importowanego z Tajlandii niebieskiego kota. Sędzia jednak nie zakwalifikował zwierzęcia do pokazu, ponieważ nie odpowiadało standardowi kota syjamskiego.

W USA rasa była wciąż praktycznie nieznana jeszcze na początku XX w. W 1906 r. pan Robins z Nowego Jorku zaświadczył o „obecności srebrzystoniebieskich kotów w prowincji Korat”, ale nawet tak lapidarnych wzmianek o koratach mamy z tego okresu niewiele więcej. Pojedyncze osobniki były importowane do USA z Tajlandii w latach 30. i 40., ale również nie wiemy o nich wiele. Dopiero w 1959 r. para koratów została sprowadzona do Stanów Zjednoczonych przez Jean Johnson, hodowczynię, która kilka lat spędziła w Bangkoku. Koty otrzymały imiona Narra (kocur) i Darra (kotka).

W latach 60. coraz więcej koratów przyjeżdżało do USA, tworząc coraz lepszą bazę genetyczną dla hodowli. Należy przypomnieć, że koratów nie krzyżuje się z przedstawicielami innych ras. W 1965 r. powstaje Korat Cat Fancier Association – pierwszy klub miłośników rasy. Wreszcie w 1966 r. federacja CFA oficjalnie uznaje korata i dopuszcza go do starań o tytuł Championa.

Wielka Brytania ponownie dała koratom szansę dopiero w 1972 r. Wówczas to na Wyspy przybyły trzy koty tej rasy: kotka o imieniu Saeng Duan i dwa kocury. Jeszcze tego samego roku kotka doczekała się pierwszego miotu. Te koraty zapoczątkowały brytyjskie linie hodowlane.

Do dziś korat pozostaje poza Tajlandią rasą rzadką, można powiedzieć – elitarną. Ma grono oddanych miłośników, którzy dbają o zachowanie wierności oryginalnemu wzorcowi rasy, a także o jej zdrowie. Niszowość koratów ma swoje dobre strony – ominęły ją wszelkie trendy i eksperymenty hodowlane, które tak bardzo zmieniły niejedną klasyczną rasę. W Polsce korat również jest nieliczny – ale na szczęście obecny. Nad polskimi przedstawicielami rasy czuwa kilkoro oddanych jej hodowców.

Bibliografia:

  • Clutterbuck, Martin R., Siamese Cats: Legends and Reality, Bangkok 2004
  • Coleman, Cheryl, Korat [w:] M. Siegal (red.), The Cat Fanciers’ Association Complete Cat Book, New York 2004
  • Pickeral, Tamsin, Piękne koty. Ilustrowana historia ras, tłum. J. Rudnik, Warszawa 2014
  • The Good Luck Thai Cats of Tamra Maew, https://medium.com/weeds-wildflowers/the-auspicious-thai-cats-of-the-tamra-maew-298fb38f4dd3

1 Fragment „Tamra Maew” („Traktatu o kotach”), wiersz 16 pt. „Kaap Chabang”.


Anna Zielińska-Hoşaf
Absolwentka dziennikarstwa i turkologii na Uniwersytecie Warszawskim, a na co dzień pasjonatka kotów domowych i dzikich. Współpracowała z miesięcznikiem "Kot". Obecnie autorka tekstów z różnych dziedzin, redaktor w Wydawnictwie Akademickim "Dialog", korektor i tłumacz, a także... petsitterka, a raczej "catsitterka". Kocha koty od zawsze, dokarmia i opiekuje się nimi już od dziecka. Pasjonują ją zarówno różnorodne kocie charaktery, kocia inteligencja odkrywana na każdym kroku, jak i historia kotów oraz rola, jaką odgrywały w różnych kręgach kulturowych. Potrafiła połączyć kocią pasję z wybranymi kierunkami studiów - czego efektem były dwie prace magisterskie, o europejskiej prasie felinologicznej oraz o roli kotów w kulturze ludów tureckich. Stale pogłębia swoją wiedzę na temat kotów domowych i dzikich. Wychowywała się ze wspaniałym "dachowcem", a następnie z kotką rosyjską niebieską. Obecnie posiada trzy koty - dwie siostry-czarnule i kocurka-Tygryska z jednym oczkiem. Dokarmia jednocześnie okoliczne bezdomniaki i angażuje się w pomoc kotom bezdomnym, żywo interesuje się także projektami ochrony kotów dzikich.

Podobne artykuły