Zachowanie

Kocie przedszkola

Czym jest kocie przedszkole? Czy to tylko kolejny dziwaczny pomysł ludzi uczłowieczających swoich domowych pupili, czy może stoi za tym jakiś głębszy sens?

fot. Ewa Leśniewska

Wenflon był dorodnym, prawie rocznym, wykastrowanym maine coonem, mieszkającym w niewielkim, ale bardzo wygodnie urządzonym mieszkaniu w wielkomiejskim bloku wraz ze swoją opiekunką, młodą pielęgniarką, która kilka miesięcy wcześniej rozpoczęła pracę w dużym szpitalu. Kobieta bardzo dbała o swojego pupila, zapewniając mu pieszczoty, zabawę i aktywność kiedy tylko nie miała dyżurów. Wenflon miał też doskonałą opiekę weterynaryjną (był regularnie szczepiony i zabezpieczany przed pasożytami), mnóstwo zabawek, wypasiony koci mebel i zawieszone na ścianach designerskie kocie półki, po których mógł się wspinać. W zamian był wdzięcznym towarzyszem, chętnym do pieszczot, zabawy i rozkosznego mruczenia na kanapie podczas wspólnego leżenia przed telewizorem.

Kiedy jednak pani wraz ze swoim kotem zamieszkała w mieszkaniu bliskiego jej sercu mężczyzny, zaczął się prawdziwy dramat. Mimo że od czasu przeprowadzki mijały miesiące, towarzyski do tej pory Wenflon stawał się coraz bardziej wycofany. Sporo czasu spędzał w sypialni, przemykając tylko do misek i toalety, unikał jak ognia gości odwiedzających dom, trudno go było zaangażować w zabawę, reagował nerwowo na niespodziewane hałasy i otwieranie drzwi. Jedynie kiedy jego opiekunka była w domu sama, czuł się nieco lepiej, czerpiąc przyjemność z pieszczot, bliskości i karmienia ulubioną karmą z łososiem. Już na starych śmieciach Wenflon nie czuł się pewnie w obecności nowego partnera swojej opiekunki oraz sporadycznie pojawiających się gości, chowając się przed nimi. Jednak w tamtych okolicznościach takie zachowanie nie stanowiło większego problemu. Natomiast teraz cierpiał kot, jego pani i mężczyzna, który, choć starał się jak mógł, nie bardzo wiedział, jak ma się w tej sytuacji zachować.

Wenflon był tak zwanym kotem z dobrej rodziny. Hodowla, w której przyszedł na świat, zapewniała mu doskonałą dietę, koci raj w postaci specjalnie urządzonego dla kotów mieszkania, szczepienia i profilaktykę zdrowia pod opieką lekarza weterynarii. Właścicielką hodowli była starsza kobieta, dla której koty były niemal całym jej życiem.

Dlaczego więc, mimo doskonałych, bezstresowych warunków, życie Wenflona (i jego opiekunki) zmieniło się w koszmar na skutek zwykłej przeprowadzki, w dodatku do większego i bardziej ciekawego dla każdego kota mieszkania?

Źródło problemu


Problemy naszego Wenflona dotyczą niestety sporej liczby kotów, które we wczesnej fazie rozwoju nie doświadczyły sytuacji i okoliczności, z którymi spotkają się w dorosłym życiu. Dużo się mówi o tak zwanej wczesnej socjalizacji i jej znaczeniu dla kształtowania się zachowania i możliwości adaptacji kotów i psów do życia u boku człowieka. Chciałbym jednak podkreślić, że jest to proces niezwykle ważny, bo także fizjologiczny – wczesne doświadczenia działają na rozwijający się mózg w ten sposób, że zwiększają liczbę połączeń między komórkami nerwowymi. Tak ukształtowana kora trzyma niejako w ryzach impulsy i emocje, czyniąc zwierzę bardziej odpornym na zmiany i niespodziewane sytuacje, a więc przede wszystkim na stres i reagowanie strachem. To błyskawiczne reagowanie silnym pobudzeniem i strachem na to, co nieznane, jest ewolucyjnym dziedzictwem, podobnie jak nasz lęk przed wężami czy pająkami. Jako samotnie żyjące zwierzęta, polegające na sobie w obronie przed niebezpieczeństwem, koty musiały dysponować niezawodnym mechanizmem szybkiego rozhamowania i ucieczki.

fot. Ewa Leśniewska

Zwierzę niewymagające?


Niestety dość powszechnie uważa się, że kot jest zwierzęciem niewiele wymagającym, jeśli chodzi o warunki rozwoju i codzienne życie, że po kociemu sam ukształtuje swoje kocie zachowania. Tak się rzeczywiście dzieje, kiedy kocięta od początku żyją we miarę urozmaiconym środowisku, mając kontakt co najmniej z kilkoma ludźmi, którzy dotykają je i bawią się z nimi, doświadczeniem przebywania w różnych miejscach (np. w różnych częściach domu), transportem (np. do lecznicy), innymi kotami czy psami. Dlatego kocięta, które trafią wcześniej do nowych domów, na ogół lepiej radzą sobie z przystosowaniem, tak do nowego środowiska, jak i do późniejszych zmian. Wenflon, jak wiele rasowych kotów, trafił do nowego domu w wieku ponad 3 miesięcy, a więc stosunkowo późno. Warunki, w jakich żył do czasu przeprowadzki, przypominały warunki w jakich wychowywał się w pierwszych tygodniach życia, dlatego całkiem dobrze sobie radził. Kiedy natomiast znalazł się w innym domu, gdzie przewijało się mnóstwo ludzi, także jak się okazało bliscy przyjaciele z psem, jego mózg wyposażony w mało elastyczne oprogramowanie przestał sobie radzić.

Oczywiście wiele kotów funkcjonuje dobrze z takim właśnie oprogramowaniem, jeśli całe życie spędza w stabilnych warunkach, jak to ma miejsce na przykład na wsi czy w ośrodku jeździeckim. Schody zaczynają się wtedy, kiedy chcemy, żeby nasz kot umiał być z nami w bardzo urozmaiconych warunkach, kiedy zmieniamy miejsce zamieszkania, postanawiamy przyjąć pod dach psa, innego kota lub życiowego partnera; kiedy zmieniamy pracę, tryb życia, zostawiamy kota pod czyjąś opieką czy zabieramy go na nasze wakacje.

Zajęcia dla kociąt

Pod sam koniec lat 90-tych australijska lekarz weterynarii Kersti Seksel wpadła na pomysł organizowania zajęć socjalizacyjnych dla kociąt, który pod nazwą kocich przedszkoli przedstawiła w książce Training Your Cat. Kilka lat potem pomysł ten został upowszechniony w USA za sprawą chicagowskiego behawiorysty i dziennikarza Steve’a Dale’a, który opracował program kocich przedszkoli i nazwał je Kitty-K. Stamtąd trafił zaś do Wielkiej Brytanii i innych krajów Europy.
Cel tego rodzaju zajęć dla kociąt i ich opiekunów jest inny niż w przypadku szczeniąt. W przedszkolach dla szczeniąt główny nacisk kładzie się na naukę komunikacji społecznej między szczeniakami oraz między szczeniakami a dorosłymi psami i ludźmi. Równie ważna jest nauka podstawowych umiejętności, takich jak przychodzenie na zawołanie czy chodzenie na smyczy. 

Natomiast głównym zadaniem kocich przedszkoli jest zapobieganie problemom behawioralnym w przyszłym życiu kota poprzez dostarczenie odpowiednich doświadczeń we wrażliwym okresie rozwoju, dzięki którym kot nie będzie reagował strachem w życiowych sytuacjach, takich jak zmiana miejsca, kontakt z innymi ludźmi, zabiegi pielęgnacyjne czy transport.

Drugim nie mniej ważnym celem jest edukacja opiekunów, by mogli oni zbudować ze swoim kotem silną więź emocjonalną i zaspokoić jego potrzeby. 

fot. Ewa Leśniewska

Kocie przedszkole a budowanie relacji

Koty rzecz jasna tworzą silne więzi społeczne zarówno z ludźmi, jak i z innymi kotami, jednak relacje te mają nieco inny charakter niż na przykład więź między człowiekiem i psem. Kot jest z natury samowystarczalnym drapieżnikiem, przystosowanym do życia w pojedynkę. Z tego powodu bardzo ważne jest dla niego przede wszystkim stabilne terytorium, gdzie czuje się bezpiecznie i którego pilnuje przed ingerencją obcych kotów. Wprawdzie jako mały kociak chętnie bawi się z rodzeństwem, jednak gdy staje się dorosły, relacje społeczne schodzą na dalszy plan. Koty najczęściej potrafią żyć ze sobą w przyjaźni, jeśli są rodzeństwem z jednego miotu lub mieszkają pod wspólnym dachem od kociaka. Zwykle obce koty traktują z rezerwą lub wrogością.

Dlatego kocie przedszkola nie mają na celu wpojenia kociakom, że każdy inny kot jest przyjacielem, ale po prostu naukę tolerancji dla ewentualnej przyszłej obecności innych kotów bądź zwierząt i ludzi w otoczeniu. Przede wszystkim chcemy, by kocięta miały szansę stworzyć dobrą i satysfakcjonującą obie strony więź z opiekunem. Z tego powodu właściciel powinien umieć zaspokoić potrzeby kota, rozumieć jego zachowanie i emocje, które przeżywa, a także unikać błędów, które prowadzą do konfliktów i utraty zaufania.  W kocich przedszkolach uczy się, w jaki sposób pielęgnować koty, oraz oswaja się je z manipulacją ciałem, badaniem lekarskim oraz postępowaniem w przypadku choroby, na przykład podawaniem leków. Dlatego dobrze jest, jeśli w zajęciach kociego przedszkola bierze udział lekarz weterynarii, bądź są one organizowane na terenie lecznicy dla zwierząt. Niejako przy okazji takich spotkań, kociak ma sposobność oswoić się z transporterem, jazdą samochodem i przebywaniem w obcym miejscu, gdzie spotyka przyjaznych ludzi i gdzie dzieje się coś intrygującego i przyjemnego. 

Kot przebywający stale w mieszkaniu potrzebuje sporo aktywności i zabawy. Zabawa z kotem jest ważną i bardzo przyjemną częścią czasu, jaki spędzamy z pupilem. Dlatego w przedszkolu można nauczyć się, jak bawić się z kotem, jakie zabawki i akcesoria warto mu zapewnić, a jakie nie są specjalnie pożyteczne.

Kolejną ważną kwestią jest organizacja przestrzeni, w której żyje zwierzę. Terytorium każdego kota to wbrew pozorom dobrze zorganizowany kompleks stref odpoczynku, obserwacji, zabaw i polowania oraz korytarzy. Równie ważne jest respektowanie wymagań kotów dotyczących przestrzeni, potrzeby posiadania izolowanego miejsca czy braku akceptacji dotyku pewnych części ciała.

Czego się dowiemy?

W kocim przedszkolu poznamy specyfikę uczenia się kotów i odkryjemy, jak wiele każdy kot musi się nauczyć w ciągu swojego życia. Dowiemy się, w jaki sposób możemy warunkować zachowania kota, na przykład przychodzenie na zawołanie, niewchodzenie na kuchenny blat albo nieruszanie choinkowych ozdób na polecenie. Nauczymy się także, w jaki sposób zapewnić kotu optymalne żywienie i jak zapobiegać pasożytom i chorobom. Ważną umiejętnością jest rozpoznawanie sygnałów świadczących o złym samopoczuciu, stresie, strachu, złości lub bólu. Wiedza i umiejętności pozwalają zapobiegać podstawowym problemom behawioralnym, takim jak lękliwość, reagowanie agresją, znaczenie moczem czy załatwianie się poza kuwetą. Nieocenioną wartość ma także wymiana doświadczeń z innymi opiekunami kotów i tworzenie swego rodzaju grupy wsparcia w przypadku przyszłych kłopotów czy choćby konieczności opieki nad kotem w czasie wyjazdu.

Z uwagi na ograniczony czas socjalizacji kociąt, który jest znacznie krótszy niż w przypadku psów, koty powinny trafić do przedszkola w wieku od 8. do najpóźniej 14. tygodnia życia. Oczywiście konieczne jest zachowanie ostrożności wynikającej z obniżenia odporności w okresie wczesnych szczepień. Jeśli nie mamy możliwości skorzystania z zajęć kociego przedszkola, warto poświęcić trochę czasu i zapewnić maluchowi choć minimum doświadczeń. Do najważniejszych należy chociażby jazda samochodem, kontakt z nieznanymi ludźmi (w tym dziećmi), obcymi miejscami, innymi kotami oraz psami.

Nigdy nie wiadomo, co może przydać się w przyszłości, a doświadczenia wczesnorozwojowe są trwale zapisane w kocim mózgu. Są one swego rodzaju inwestycją i pozwalają na znacznie łatwiejszą adaptację do nowej sytuacji, jak choćby pojawienia się w domu psa. Taki program socjalizacji w nowym domu warto przeprowadzić pod okiem behawiorysty, zwłaszcza jeśli nowi właściciele nie mają doświadczenia w opiece nad kotami i nie potrafią ocenić emocji czy stopnia pobudzenia. Musimy także pamiętać, że nadmiar doświadczeń może być równie szkodliwy jak ich brak.


Behawiorysta Andrzej Kinteh - Kłosiński
Behawiorysta zwierzęcy COAPE i psycholog. Dyrektor Centre of Applied Pet Ethology (COAPE) Polska, wykładowca COAPE Polska i COAPE UK, członek COAPE Association of Pet Behaviourists and Trainers, członek Polskiego Towarzystwa Etologicznego. Pomysłodawca i twórca Serwisu Opieki Nad Zwierzętami PETSITTER.pl, autor licznych publikacji na temat terapii zachowania zwierząt towarzyszących. Prowadzi kursy i szkolenia dla behawiorystów i trenerów szkolenia psów, wolontariuszy, pracowników, kierowników schronisk oraz osób prowadzących domy tymczasowe dla psów i kotów w całej Polsce. Bierze udział w akcjach i programach adopcyjnych (m.in. ambasador ogólnopolskiego programu odpowiedzialnej adopcji Adopciaki). Mieszka pod jednym dachem z trzema adoptowanymi psami i czterema kotami. Ekspert i komentator wydarzeń związanych ze zwierzętami w programach telewizyjnych i radiowych (TVN24, Polsat, TVP1, TVP2, PR Trójka, PR Program 1, RDC).

    Podobne artykuły