ZachowanieŻycie z kotem

Mój kot nie chce się bawić!

Czy zdarzyło Ci się zachęcać swojego kota do zabawy podczas gdy on zupełnie nie był nią zainteresowany? A może Twojego kota nie interesują zabawki, które mu proponujesz? Czy to jedynie jego niechęć do aktywności, czy stoi za tym coś więcej? Postaram się choć odrobinę rozwiać wątpliwości w tym zakresie. 

Fot. Kim Davies

Przyczyny i funkcje zabawy

To, że zwierzęta się bawią, nikogo chyba nie dziwi. Jesteśmy przyzwyczajeni do widoku kotów goniących wędkę, psów biegających za piłką czy też innych zwierząt, które uczestniczą w zabawach społecznych. Jednak mało kto wie, że bawią się nie tylko ssaki, ale też m.in. ptaki, ryby i płazy, co potwierdzono naukowymi badaniami. Sokoro zatem zabawa jest tak powszechna w świecie przyrody, to znaczy, że musi czemuś służyć, prawda? Otóż… nie do końca. 

Nad tematem zabawy postanowiła pochylić się bliżej dr Lynda Sharpe, która w swoim badaniu przetestowała ponad 20 hipotez o różnych funkcjach zabawy w życiu zwierząt. Badanie polegało na 5-letniej obserwacji kolonii 45 surykatek, które stanowiły stado modelowe. Niestety – hipotezy dr Sharpe były obalane jedna po drugiej. Wniosek ostateczny zabrzmiał więc: „Nie potrafimy powiedzieć dlaczego zwierzęta się bawią”. Nie zmienia to jednak faktu, iż zabawa odgrywa w ich życiu ważną rolę.

Współcześnie najchętniej mówi się o tym, że zabawa to forma nauki, szczególnie dla osobników młodych. Wyzwania, które wówczas powstają, pozwalają maluchowi na wypracowywanie nowych rozwiązań, co ułatwia mu w przyszłości odnajdywanie się w potencjalnie trudnych sytuacjach. Ponadto zabawa w grupie sprzyja wytwarzaniu prawidłowych więzi społecznych, a w przypadku małych drapieżników jest też sposobem na doskonalenie umiejętności łowieckich niezbędnych do przetrwania (pierwszą ofiarą małego kota jest zazwyczaj brat lub siostra, ewentualnie ogon kociej mamy). 

Nie oznacza to jednak, że każda zabawa musi mieć walor edukacyjny. Przykład? Wrona zjeżdżająca wielokrotnie na pokrywce słoika po ośnieżonym dachu (nagranie można znaleźć bez problemu w sieci wpisując słowa „wrona na snowboardzie”). W tym przypadku nie chodziło o nic więcej ponad radość z wykonywanej czynności. I to też jest jak najbardziej pożądane!

Fot. Milada Vigerova

Zabawa jako wyznacznik samopoczucia

Jak więc widać bawią się nie tylko osobniki młode. Zabawa jest czynnością, którą obserwujemy u zwierząt praktycznie w każdym wieku, o ile tylko są one w dobrej kondycji i nie odczuwają istotnego dyskomfortu – tak psychicznego jak i fizycznego. I tu dochodzimy do bardzo ważnej kwestii: zabawa to papierek lakmusowy samopoczucia! Tylko zwierzak spokojny, rozluźniony i zrelaksowany będzie podejmował zabawę. Zwierzę zestresowane, odczuwające ból czy lęk nie będzie zainteresowane tą formą aktywności lub wręcz będzie jej aktywnie unikać. 

Zgodnie z podziałem na siedem systemów emocjonalnych, stworzonym przez Jaaka Pankseppa zabawę zaliczamy do systemów pozytywnych (poza nią jest tam też system opieki i rozmnażania). Wiemy jednak, że wiąże się ona z neutralnym systemem poszukiwania. Oznacza to, że zabawa często jest powiązana z eksploracją i że jest ona sposobem na wywołanie pozytywnej interakcji z mózgu. Zabawa zwiększa też ilość produkowanej w organizmie serotoniny i dopaminy, które są hormonami związanymi z dobrym nastrojem. Zatem zabawa to bardzo pozytywna rzecz. Czemu więc niektóre koty nie są nią zainteresowane? 

Mój kot się nie bawi!

Powodów może być kilka i niestety mogą one występować równolegle, dlatego warto przyjrzeć się tej kwestii bardzo dokładnie: 

  • dyskomfort fizyczny – tutaj najczęściej problemem może być odczuwany przez kota ból, ale do istotnych czynników fizycznych utrudniających zabawę możemy zaliczyć też problemy z nadwagą i otyłością. Im kot jest w gorszym stanie fizycznym, tym zabawa, zwłaszcza ruchowa, jest dla niego trudniejsza i mniej atrakcyjna. W takim wypadku warto pomyśleć na początek o zabawach mocno „stacjonarnych”, jednocześnie opracowując plan na wyjście ze źródłowego problem: w przypadku bólu o pomoc zwracamy się do lekarza weterynarii, a w przypadku problemów z masą ciała – do zoodietetyka. 
  • dyskomfort psychiczny – tu możemy mieć do czynienia z kotem lękowym, zestresowanym czy też wycofanym społecznie. O właściwych metodach pracy warto zatem porozmawiać z behawiorystą, który doradzi konkretne rozwiązania, dobrane do potrzeb pacjenta. Często sięga się też wówczas po rozmaite suplementy redukujące stres, a w razie potrzeby także po odpowiednio dobrane leki z grupy psychotropów. Zawsze jednak takie działania należy konsultować ze specjalistami, w tym z doświadczonym lekarzem weterynarii, by nie zaszkodzić kotu w żaden sposób. 
  • problem konkurencji – wiele kotów źle się czuje, gdy wokół nich, podczas prób zabawy, obecne są inne zwierzęta. W naturze koty niechętnie wchodzą w interakcje o charakterze rywalizacyjnym, bo to może się wiązać z negatywnymi skutkami, których lepiej unikać. W przypadku zabaw imitujących polowanie większość kotów również nie akceptuje towarzystwa, bo w naturze są samotnymi myśliwymi. Dlatego też w przypadku opiekowania się większą gromadką należy zadać o to, by każdy zwierzak miał swój indywidualny czas i przestrzeń na sesję zabawy. Może to bardzo pomóc w rozwinięciu jego zainteresowania tą formą interakcji.
  • nieodpowiednie zabawki – pomimo tego, że sklepy zoologiczne pękają w szwach od ilości produktów do zabawy, to jednak o właściwą kocią zabawkę jest często bardzo trudno. Część z nich jest zbyt głośna (np. piłki czy wędki z dzwoneczkami), część zbyt twarda, część za duża, inne są z kolei zbyt małe (nie pozwalają na domknięcie polowania poprzez jednoczesne zagryzanie i kopanie „ofiary”). Na wielu zabawkach są też elementy potencjalnie niebezpieczne: sznurki czy paski folii, które kot może zjeść, albo pióra, których nigdy nie powinno się zostawiać z pupilem bez kontroli. I choć możemy na zabawki wydać fortunę, to potem często okazuje się, że najlepszym obiektem do szaleństw jest rurka do napoju, papierowy patyczek do uszu albo wykałaczka. Dlatego też gdy nasz kot nie zwraca uwagi na zabawki komercyjne, spróbujmy poszukać w domu obiektów, które go zainteresują. Oczywiście uważając jednocześnie o jego bezpieczeństwo!
  • zła pora zabawy – koty to zwierzęta zmierzchowe. Oznacza to, że najbardziej aktywne są o świcie oraz wieczorem, po zachodzie słońca. I właśnie w tych porach warto proponować im zabawową interakcję. Jeśli spróbujemy poderwać kota do aktywności w środku dnia, gdy akurat przypada czas drzemki, nie ma się co dziwić, że nie będzie zadowolony z naszego pomysłu.  
  • zły rodzaj zabawy – bywa, że zwyczajnie proponujemy kotu coś, co jest dla niego nieatrakcyjne. Wbrew pozorom nie wszystkie zwierzaki lubią uganiać się za uciekającym obiektem. Są koty, które kochają polowanie „stacjonarne”, podczas którego łapią obiekt tylko przy użyciu przednich łap. Inne obracają się przy tym na plecy i oczekują ofiary nad swoją głową. Niektóre lubią gdy zabawka nie ucieka, tylko chowa się w zamkniętej przestrzeni (np. w pudle). Jeszcze inne uwielbiają obserwować ruch, ale do ataku przygotowują się kwadrans albo dłużej. I wszystko to jest wspaniałe, ale często wymaga czasu i cierpliwości, której nam, ludziom, brakuje. Tymczasem koty mają jej za dwóch. Pozwólmy więc, by zwierzak sam nam pokazał jaki rodzaj interakcji lubi. I nawet, jeśli nam będzie się ona wydawała bez sensu, to pamiętajmy, że bawić ma się kot, a nie my. 
  • zły sposób prowadzenia sesji zabawowej – sesja zabawy powinna mieć swój rytm i obowiązkowe elementy. Zatem zainteresowanie kota obiektem powinno stopniowo rosnąć aż do punktu kulminacyjnego, a potem zwierzak powinien mieć czas, żeby się wyciszyć. Tymczasem próba „wrzucenia” kota od razu na wysoki poziom pobudzenia, bez stopniowego wzmagania jego zainteresowania, a następnie błyskawiczne zakończenie sesji bez wyprowadzania go do stanu równowagi może być bardzo szkodliwa. Ma to miejsce m.in. podczas źle prowadzonych zabaw z wykorzystaniem wskaźnika laserowego, który przez wielu specjalistów jest wręcz wprost odradzany. Ja nie idę w tym względzie aż tak daleko, ale zawsze proszę, by opiekunowie zwracali uwagę na emocje kota i nie doprowadzali do nadmiernego napięcia, bo to niczemu dobremu nie służy. Przy laserze ważna jest też faktyczna interakcja z fizycznym obiektem – niemożność złapania „czerwonej kropki” może bowiem prowadzić do poważnych zaburzeń o podłożu frustracyjnym. 
  • stała dostępność zabawek – to, co jest stale dostępne, zwyczajnie się nudzi. Co więcej – duża ilość zabawek, które na dodatek wydają dźwięki, może doprowadzić do przebodźcowania zwierzaka, co będzie prowadziło do frustracji, która może wręcz przerodzić się w zachowania agresywne. Dlatego w kwestii zabawek dla kotów mniej znaczy lepiej: zabawki najlepiej wyjmować rotacyjnie, a np. wędki po skończonej zabawie i „zamordowaniu ofiary” chować, by ich ponowne pojawienie się było atrakcją przyciągającą kocią uwagę. 
Fot. Ferenc Horvath

Różne zwierzęta – różne rozwiązania

Proponując zabawę naszemu zwierzakowi nie możemy zamykać się tylko w jednym rodzaju interakcji. Zafiksowanie na tym, że każdy kot ma gonić rzucaną mu piłeczkę czy też skakać za wędką niestety powoduje, że często zapominamy o poszukiwaniu rozwiązań innych niż standard. Tymczasem koty mogą być faktycznie bardzo wymagające w tym względzie. Warto zatem wziąć pod uwagę poniższe elementy: 

  • Domykanie łańcucha łowieckiego – każde „polowanie” powinno prędzej czy później zakończyć się dla kota wymiernym sukcesem. A tym, w naturze, jest zjedzenie upolowanej ofiary. Dlatego też każda zabawa łowiecka powinna być domknięta przez podanie kotu czegoś, co można skonsumować: zdrowego, mięsnego przysmaku lub małej porcji mokrej karmy wysokomięsnej. Gdy jedzenie trafia do żołądka mózg otrzymuje sygnał o sukcesie i wysyła informację by w następnym kroku umyć się i udać na zasłużoną drzemkę. 
  • Zabawki węchowe – to wspaniała zabawa, która wcale nie wymaga dużej aktywności, za to poprawia wypracować skupienie i koncentrację na obiekcie oraz pięknie wycisza. Można w tym celu wykorzystać komercyjnie dostępne zabawki, do których zaliczmy plastikowe dyski i konstrukcje z pojemniczkami i zapadniami (tzw. Zabawki na inteligencję) lub też znane z pracy z psami maty węchowe. Jest też druga droga: na start można samodzielnie spróbować wykonać kotu pierwsze zabawki z dostępnych w domu materiałów np. rurek po papierze toaletowym czy ręcznikach papierowych – internet dostarcza w tym względzie wielu ciekawych inspiracji. W ten prosty sposób można więc ławo sprawdzić, czy naszemu zwierzakowi odpowiada ten rodzaj zabawy. Pamiętajmy tylko, by do zabawek węchowych wrzucać zdrowe przysmaki: suszone lub liofilizowane mięso. Wówczas zadbamy też o jakość tego, co zjada nasz pupil!
  • Trening z kotem – to wspaniała forma interakcji, która nie tylko rozwija zdolności kojarzenia i wnioskowania, ale też potrafi bardzo mocno zacieśnić więzi z opiekunem. Do treningów z kotem często wykorzystywany jest kliker lub specjalny wskaźnik (tzw, target), który bardzo ułatwia pracę. Ważne są też odpowiednio dobrane przysmaki, stanowiące nagrodę. Warto poczytać o tej formie zabawy, ponieważ ;praca umysłowa jest dla kota o wiele bardziej męcząca niż aktywność ruchowa. Może więc będzie to dobry sposób, by poradzić sobie z kipiącą w zwierzakach (zwłaszcza tych młodych) energią?

Podsumowanie

Jak widać, wbrew pozorom zabawa to nie taka prosta sprawa. Z doświadczenia powiem jednak, że jeśli zwierzak nie cierpi z powodu jakichś dolegliwości fizycznych lub psychicznych, to praktycznie zawsze da się zaleźć zabawę, która go zainteresuje. Czasami to kwestia uruchomienia ogromnych pokładów wyobraźni, wielkiej cierpliwości oraz setek nieudanych prób, ale koniec końców da się na coś trafić. A gdy znajdziemy pierwszy trop – dalej będzie już o wiele łatwiej. Dlatego nigdy się nie poddawajmy w poszukiwaniu rozwiązania! Dobrej zabawy!


Behawiorystka Małgorzata Biegańska-Hendryk
technik weterynarii, dyplomowana behawiorystka zwierząt towarzyszących i zoodietetyczka kotów. Właścicielka marki kocibehawioryzm.pl, od lat pracująca nad poprawą relacji między kotami a ludźmi. Autorka książek i projektów edukacyjnych, twórczyni autorskiego kierunku studiów podyplomowych: "Behawiorystka zwierząt towarzyszących - koty". Prywatnie opiekunka 4 futer: Stefana, Buni, Kiwi i Opka.

Podobne artykuły